facebook
Zapraszamy na nasz blog
Młodzieżowe Media obywatelskie
"nic o nas nic bez nas"
Wasilków online
Gimnazjum im. ks. Wacława Rabczyńskiego w Wasilkowie


Gimnazjum im. ks. Wacława Rabczyńskiego w Wasilkowie
Gimnazjum im. ks. Wacława Rabczyńskiego w Wasilkowie








Kronika szkoły

Marsz Żywych 2010

Zdobywanie wiedzy z zakresu Holokastu, ale także historii i kultury żydowskiej wynika z głęboko osadzonego w mojej świadomości przekonania o potrzebie mówienia i przypominania o naszych żydowskich sąsiadach. Każdy nauczyciel czy edukator powinien je traktować w kategoriach "misji, nakazu, długu".

Myślę, że nasi rodzice czy dziadkowie byli świadkami Holokaustu z kilku powodów. Pierwszorzędnym, wydaje się być - niewiedza. To ona staje się fundamentem, na którym wznosimy gmach nietolerancji, ksenofobii, dyskryminacji czy wreszcie antysemityzmu. Drugim, wynikającym z pierwszego, jest strach przed podjęciem interakcji z Innym, strach przed nieznanym, nieoswojonym.

Kiedy zdecydowałem się zostać nauczycielem, obiecałem sobie, że swoich podopiecznych będę chciał przekonać do podjęcia próby przełamania lęku i poznania intrygującej różnorodności rodzaju ludzkiego. Aby tego dokonać, niezbędna jest wiedza. Ona dodaje nam odwagi i pewności siebie.

Uważam, że wasilkowscy uczestnicy tegorocznego Marszu posiedli już wiedzę, dlatego zdecydowałem się razem z nimi postawić kolejny krok i razem z przedstawicielami innych nacji uczcić pamięć ofiar Holocaustu. Podobnego zdania byli nauczyciele i uczniowie z Poznania i Murowanej Gośliny, którzy w tą podróż udali się razem z nami. W tej wyjątkowej uroczystości wzięło udział ok. 8000 młodych Żydów z całego świata i 1500 polskich uczniów.

Zakończeniem naszego wyjazdu była wizyta w na Wawelu, gdzie oddaliśmy hołd wszystkim zmarłym, których duchowa obecność była nadzwyczaj odczuwalna ostatnimi dniami.

Mariusz Sokołowski

Uczestnictwo w Marszu Żywych, jak i zwiedzanie Auschwitz, było dla mnie ogromnym przeżyciem. Oświęcim odwiedziłam pierwszy raz. Zdawałam sobie sprawę, że będzie to miało naprawdę wielkie znaczenie, ale dopiero tam na miejscu uświadomiłam sobie ogrom wszystkich wydarzeń. Przeżyć, uczuć i myśli, które kłębiły się we mnie podczas zwiedzania Auschwitz, nie da się wyrazić słowami. Żeby poznać całą tajemnicę i magię, jaką kryje w sobie to miejsce, trzeba po prostu się tam znaleźć.

Marsz Żywych również był dla mnie wielkim zaskoczeniem. Najbardziej poruszyła mnie liczba osób, które w nim uczestniczyły zwłaszcza dlatego, że były to w większości osoby młode. Różnorodność narodowości, wszystkie flagi, języki, jakie zdało się słyszeć niekiedy w tłumie - naprawdę poruszające przeżycie. Pierwszy raz widziałam tak zbratanych obywateli państw z przeróżnych zakątków świata. Finałem Marszu Żywych były uroczystości w drugiej części obozu, Brzezince, z których głęboko zapadła mi w pamięć żydowska modlitwa za zmarłych - Kadisz. Wykonanie, jak i jedność ludzi podczas jej trwania, silnie chwytało za serce.

Chciałabym za rok ponownie uczestniczyć w Marszu Żywych oraz raz jeszcze odwiedzić obóz Auschwitz-Birkenau, aby w pełni dotarł do mnie ogrom tragedii sprzed ponad 60 lat.

Izabela Kotyńska, III F

Po powrocie z Marszu Żywych mam mieszane uczucia. Jadąc do Oświęcimia wyobrażałam sobie zwartą grupę ludzi, która w ciszy przemaszeruje do obozu i tam od początku do końca weźmie udział w uroczystościach. Tymczasem szliśmy między grupami z różnych stron świata, wśród rozmów i śmiechu, i tak dotarliśmy do Brzezinki. Sam widok torów, krematoriów i dawnych ogrodzeń napawał przerażeniem, nie mówiąc o wyobraźni, która natychmiast usłużnie podsuwała obrazy zagłady z filmów czy zdjęć. Niestety, nie wszyscy potrafili uszanować miejsce, w którym się znaleźliśmy. Gdy my zapalaliśmy znicze inni palili papierosy. Wysłuchiwali modlitw leżąc na trawie, gdzie nie aż tak dawno ginęli ludzie. Cieszę się jednak, że uczestniczyłam w marszu, bo nie można udawać, że historia była i więcej się nie powtórzy. Ta swego rodzaju manifestacja pokazała, że człowiek nie godzi się na podobną przyszłość. Myślę, że to wydarzenie na długo zostawi ślad w mojej pamięci.

Emilia Kędzierewicz, III A

Wyjazd do Oświęcimia to była niesamowita podróż. Zdjęcia, mienie zrabowane więźniem (np. buty) i liczby ofiar przeraziły mnie. To, że tam pojechałam uświadomiło mi tragedię na prawdę. Osoby, które w Auschwitz i Birkenau oddały życie, chciałabym nazwać moimi bohaterami. Podziwiam tych, którzy wytrzymali tam nawet do paru miesięcy, zaś o reszcie będę zawsze pamiętać. Zaś Marsz Żywych to wspaniały pomysł. Żałuję, że to był dopiero mój pierwszy raz. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś udam się tam i być może spotkam tych niesamowitych ludzi. Jestem szczęśliwa, że mogłam udać się na taką wyprawę. Serdecznie dziękuje wszystkim organizatorom.

Paulina Kot, III F

Ostatnio miałam okazję wziąć udział w wycieczce Kraków - Oświęcim. Głównym jej celem był Marsz Żywych. Ja uczestniczyłam w nim po raz pierwszy. Wywarł on na mnie duże wrażenie, gdyż nie spodziewałam się takiej liczby osób z tak wielu krajów. Podobało mi się to, że mogłam iść razem z innymi i uczcić ofiary, które zginęły w obozach. Podczas zwiedzania Oświęcimia najbardziej zaszokowały mnie wystawy poświęcone sposobom traktowania więźniów np. walizkom czy okularom. Dopiero po zobaczeniu tych przedmiotów dotarło do mnie, jak wiele ludzi po przybyciu do obozu już nigdy nie powróciło do domu. Myślę, że gdybym mogła jeszcze raz pojechać na taką wycieczkę była bym pierwszą chętną.

Eliza Augustynowicz, III F

Wyjazd do Oświęcimia był niesamowitym, a zarazem strasznym przeżyciem. Zobaczenie dowodów tak przerażających mordów to nie to samo, co uczenie się tego na lekcjach historii. Rzeczy osobiste, buty, włosy, a nawet zdjęcia więźniów pokazały bardzo obrazowo ilu ludzi mając nadzieje na przeżycie, po prostu je straciło. "Marsz Żywych" wywołał u mnie mieszane uczucia. Było to zarazem Pozytywne ale i smutne wydarzenie. Wielu Żydów z całego świata przyjechało do obozu, aby opłakiwać stracone rodziny. Zdumiewający jest fakt, jak wiele ludzi przybyło na marsz.

Weronika Tałałaj , I A

Wedlug mnie, wycieczka do Oświęcimia była bardzo pouczająca. Zwiedzając oboź Auschwitz - Birkenau dowiedziałem się, jak ciężko było tym ludziom. Na "Marszu Żywych" zauważyłem wiele różnych narodowości oddających hołd umarłym. Będąc w jednym z budynkow w Auschwitz zauważyłem jednego Izraelczyka, który płakał. To było bardzo smutne. Po "Marszu Żywych" dotarliśmy do drugiego obozu. Tam widziałem modlących się Żydów. Następnie dotarliśmy na Wawel w Krakowie. Jest to niezwykłe miejsce, gdzie spoczywali królowie Polscy. Myślę, ze ta "wycieczka" była bardzo dobrze zorganizowana i pouczająca.

Maciej Korzeniewski , I A



Marsz Żywych 2010 - galeria
(aby powiększyć zdjęcie, kliknij na miniaturkę)
 
   
   
 
Powrót



gimnazjum, szkoła, szkolnictwo, klasa, klasy, uczeń, uczniowie, oceny, rodzice, oświata, Wasilków, ksiądz, Rabczyński,Samorząd Uczniowski, lekcje, lekcja
Gimnazjum im. ks. Wacława Rabczyńskiego w Wasilkowie